Parę sekund dłużej…, czyli jak zatrzymać klienta na Twojej www?

Reakcje klientów na Twoją stronę mogą być różne.

Zastanawiasz się czasem: Ile czasu spędza klient na Twojej stronie internetowej i jak na nią reaguje? Czy po przeczytaniu treści skacze z radości, czy jego świat obraca się do góry nogami, a może Twoja strona powoduje, że ma ochotę wyrwać sobie wszystkie włosy z rozpaczy i rzucić się z mostu? Ile dałbyś za to, żeby zatrzymać go na te pare sekund dłużej i mieć pewność, że Twoja strona będzie dobrze przez niego odebrana?

Aby nie bać się odpowiedzi na powyższe pytania, wystarczy przeanalizować trzy punkty i wyciągnąć wnioski. Oczywiście jeśli chcesz dokładnej oceny ekspertów – służymy pomocą.

1. Wujek Google zakochał się w RWD

 

Tak wygląda nasz blog na smartfonie
Tak wygląda nasz blog na smartfonie

Strona musi być widoczna w wyszukiwarce Google. To wszyscy wiemy. Ale czy wiemy jakie strony Google faworyzuje? W dzisiejszych czasach wersja strony internetowej dostosowanej do urządzeń mobilnych to podstawa. Coraz więcej klientów korzysta z sieci wyłącznie na telefonach i tabletach! Rzeczywistość jest brutalna, jeśli strona nie wyświetla się dobrze, to automatycznie tracimy klienta. Co więcej, nie jest to tylko kwestia estetyki, ani wygody, ale także ma związek z pozycjonowaniem w Google. Wspomniana wyszukiwarka „bardziej lubi” strony RWD, czyli dopasowujące się do urządzeń mobilnych.

2. Gdzie mam kliknąć?

Takie pytanie nie może się pojawić NIGDY w głowie klienta!!! Jak tego uniknąć? Po pierwsze należy pozbyć się złudnego myślenia, że klientów będzie fascynował labirynt podstron i zakładek. Po drugie, warto stronę przetestować na znajomych nie powiązanych z branżą, a jeszcze lepiej na ciotce, która dopiero zaczyna „zabawę z komputerem”. Jeśli takie osoby poradzą sobie z naszą stroną to egzamin zdany. Po trzecie, pamiętajmy, że każde kliknięcie oddala nas od klienta, powoduje, że zmuszamy go do wykonania jakieś czynności. Co gorsza, każemy mu podjąć decyzję, a tego nikt nie lubi. W konsekwencji klient ucieka do konkurencji, która nie zmusza go do myślenia.

W sklepie ChłopakiNiePłacą.pl wszystko jest na swoim miejscu
W sklepie ChłopakiNiePłacą.pl wszystko jest na swoim miejscu

3. Tylko dla mocnych nerwów…

Uwaga poniższy tekst jest przeznaczony tylko dla jednostek wytrzymałych na stres. Jeśli jesteś po ciężkim dniu pracy, lepiej odłóż sobie tę lekturę na potem…

Hymn o papierze toaletowym?

Wyobraźmy sobie, że masz pół minuty na znalezienie, ile kosztuje dana usługa. Żeby było bardziej dramatycznie niech to będzie: kupno papieru toaletowego, który właśnie się skończył. Pierwsze, co robimy to „wrzucamy” do Google powyższe hasło. Klikamy zwykle na pierwszą pozycję. I nagle atakuje nasze zmęczone uszy niczym nieuzasadniony jazgot. Po chwili wsłuchania się w bliżej nieokreślone dźwięki dochodzimy do wniosku, że to hymn pochwalny o papierze toaletowym i jego zastosowaniu…

No cóż, jeśli jesteśmy sami w domu jakoś to przeżyjemy, ale gorzej jeśli na taką stronę wejdziemy w pracy lub w pociągu, czy podczas szkolenia. Na domiar złego twórca strony nie zaplanował przycisku wyłączającego głośno grające badziewie, no bo po co? Czym prędzej więc wyciszamy dźwięk w komputerze i chowamy się ze wstydu pod biurko.

Labirynt Minotaura

Ale to nie koniec trudności, zanim naszym oczom ukaże się wielce pożądany produkt, pojawiają się niczym nieuzasadnione liczne reklamy z magicznie ukrytymi krzyżykami do wyłączenia. Ok, nawet jeśli jesteśmy baaaaaaardzo zdeterminowani i nie ruszyliśmy już w stronę konkurencji, to tracimy dobrych parę minut na mozolnym łapaniu krzyżyków. Ufff…. czyżby już? – Myślimy. A skądże znowu. Owszem wyświetla się strona, ale jest ona bardziej podobna do labiryntu Minotaura, niż sklepu online. Jest tam po prostu wszystko: cała gama kolorów, pełno zakamarków i ślepych zaułków w postaci licznych podstron, kiepskiej jakości grafiki, tuzina niedziałających linków, a na dobicie szereg długich nudnych kolumn z tekstami z udziwnioną czcionką i błędami ortograficznymi. 

Totalny miszmasz - a może to celowe działanie?
Totalny miszmasz – a może to celowe działanie?

Konkurencja zaciera ręce

Czy może być gorzej? – Zastanawiamy się. Chyba tak, bo na stronie ani śladu upragnionego papieru toaletowego. Czy to jakiś żart? – Myślimy, a konkurencja już zaciera ręce…

Myślisz – EEE…, takich stron nie ma. Mylisz się są! A oto jedna z takowych perełek. Dlatego jeszcze raz zwracamy uwagę na parę ważnych spraw, tzn. m.in. na pozycjonowanie, na efekty dźwiękowe, na liczne reklamy zasłaniające stronę, na nieczytelność i brak profesjonalizmu w doborze i układzie tekstów oraz grafik. 

Liczy się każda sekunda

Jeśli którykolwiek z powyższych czterech punktów opisuje Twoją sytuację, to nie czekaj. Podczas każdej minuty Google dostaje ponad 4 miliony zapytań. Nie lekceważmy takiej liczby. Każda sekunda się liczy, więc nie zwlekaj po prostu daj nam znać.